Czarna lista

Młodzi dobrze się bawią

Listopad 27, 2016 / 12 / Anna Sobolewska
phoca_thumb_l_d01g5487_min

Żródło: chor.uw.edu.pl

Były chórzysta o obozie w Broku: Nie widzę niczego złego w „chrzcie”. Nikt tam nikomu krzywdy nie robi, nikt nikogo nie gwałci.

Członek Chóru to ktoś, kto pomyślnie przeszedł dwuetapowe postępowanie kwalifikacyjne. W pierwszym etapie zaprezentował wybrany przez siebie utwór i wykonał serię ćwiczeń wokalnych. Został wybrany i przydzielony do odpowiedniego głosu (sopran, alt, tenor, bas). Przez ponad miesiąc uczestniczył w odbywających się dwa razy w tygodniu próbach. Przyswoił sobie podstawowy repertuar Chóru i wystąpił w kwartecie, zaliczając tym samym drugi etap rekrutacji. Dostał się.

Członek Chóru to również wielki śniegowy fallus, którego co roku mają za zadanie ulepić studenci biorący udział w wyjeździe Chóru Akademickiego Uniwersytetu Warszawskiego do Broku. Jeśli nie ma śniegu, “Członek” powstaje z gałęzi i tego, co akurat jest pod ręką. Chórzyści rozpowszechniają między sobą zdjęcia członków ulepionych w poprzednich latach. Na jednym z nich widać roześmianą studentkę, która przycupnęła na szczycie fallusa. Na innym dwie dziewczyny stoją wyprężone na baczność po obu stronach członka. Jest też czarno-białe zdjęcie, przedstawiające młodych mężczyzn zgromadzonych wokół śniegowego słupa. Jeden z nich położył na szczycie konstrukcji swój kapelusz. To wczesne etapy budowy, więc trudno powiedzieć, czy nie lepią zwykłego bałwana. Chórzyści twierdzą jednak, że zdjęcie przedstawia właśnie „Członka chóru” i pochodzi z 1964 roku. Bo lepienie śniegowego fallusa to w Chórze tradycja.

Chór Akademicki Uniwersytetu Warszawskiego ma bogate tradycje. Powstał w 1921 roku – w tym roku obchodzi 95 urodziny. Śpiewają w nim nie tylko studenci, ale również absolwenci.

To niesamowite, że ludzie po trzydziestce specjalnie zmieniają godziny pracy, biorą urlopy – mówi jeden z chórzystów.

Niektórzy w Chórze znaleźli życiowych partnerów. „Bilans minionego sezonu – 3 zaręczyny i 2 śluby” – dowiadujemy się z filmu promocyjnego Chóru z 2014 roku. Od tamtego czasu liczba ślubów wzrosła do czterech. „U nas możesz znaleźć kompana nie tylko do śpiewu – nasze chóralne pary to potwierdzą” – czytamy na facebookowym profilu Chóru.

W „Akademickim” zaczynali tacy artyści jak Jan Kiepura czy Jadwiga Rappé. To jeden z najlepszych chórów amatorskich w Polsce.

Wysoki poziom i ambitny repertuar – to dlatego chciałam z nimi śpiewać. Mało który dyrygent zabiera się z grupą amatorów za tak wielkie dzieła jak „Całonocne Czuwanie” Rachmaninowa – mówi jedna z chórzystek.

Konkurencja jest duża, bo przed każdym koncertem odbywają się dodatkowe przesłuchania. Chór ma na swoim koncie liczne nagrody, śpiewał hymny Polski i Grecji podczas ceremonii otwarcia Euro 2012, w 2015 roku wystąpił w Sejmie podczas wręczenia posłom i senatorom zaświadczeń o wyborze.

Na stronie internetowej czytamy, że „Chór Akademicki UW chętnie i dużo koncertuje, zarówno w kraju, jak i poza jego granicami, wpisując się w ten sposób w życiorysy chórzystów barwnym epizodem. A być może czymś znacznie więcej”.

Jedną z tradycji Chóru jest obóz w Broku, podczas którego odbywają się otrzęsiny „Młodych” chórzystów. Przez sześć dni „Młodzi” poddawani są próbom wymyślonym przez „Starych”. Tuż po przyjeździe do Broku Młodzi znajdują na ścianie kartkę z regulaminem obozu. Można się z niego dowiedzieć m.in., że:

Młodzi mają obowiązek noszenia identyfikatorów z imieniem i zakaz pytania Starych, dlaczego Starzy nie muszą.

Młodzi kłaniają się i pozdrawiają Starych przy każdej okazji.

Młodzi dobrze się bawią, bez względu na to, jak się czują!

Przez cały wyjazd Młodzi są straszeni, że za nieposłuszeństwo i niewykonanie zadań odpowiedzą ostatniej nocy, podczas której odbędzie się ostateczne „otrząsanie”. W rzeczywistości wielki finisz nie jest taki straszny, jak go malują. Ale nie wszyscy młodzi mogą się o tym przekonać. Część z nich nie wytrzymuje prób i wyjeżdża z Broku przed zakończeniem obozu.

W tym roku portal gazeta.pl opublikował list do redakcji, napisany przez uczestniczkę obozu otrzęsinowego niewymienionego z nazwy uniwersyteckiego chóru. W liście – zatytułowanym „Przeżyli koszmar na otrzęsinach. Kazali nam wyp***ać, doszło do przemocy fizycznej” – opisano agresywne zachowania Starych w stosunku do Młodych, wyzwiska, przymus noszenia plakietek z imieniem. Jak pisze w liście autorka, osoby, które najsłabiej wywiązywały się z zadań, musiały nosić „specjalną czapkę osła/błazna”.

Byli i obecni członkowie Chóru Akademickiego UW twierdzą, że w liście mowa  jest o wyjeździe do Broku. Zgadzają się wszystkie opisane sytuacje. Również to, że jeden z Młodych opuścił Brok przed czasem, bo miał nosić oślą czapkę.

To nie pierwszy przypadek, gdy student nie doczekał otrzęsin. W 2012 roku z Broku uciekły dwie studentki.

Katarzyna*, która była w Broku między innymi w 2012 roku, opowiada:

Trzeba zdobyć podpis każdego ze Starych. Stary, zanim go złoży, może wymyślić dla Młodego dowolne zadanie. Czasami trzeba tylko zaśpiewać piosenkę albo wyrecytować jakiś wiersz, ale zdarzały się też takie zadania, jak prywatny pokaz tańca brzucha w pokoju Starego. Zadania wyznacza też specjalna komisja, składająca się z kilku osób spomiędzy Starych. Pozostali Starzy siadają na krzesłach i oglądają występy Młodych. Młodzi czekają na swoją kolej w korytarzu utworzonym ze stołów albo krzeseł. Pewnego razu Starzy ułożyli nad tymi krzesłami nogi tak, żeby Młodzi musieli się czołgać. Starzy patrzą, jak Młoda tańczy taniec erotyczny wokół drewnianej laski albo czołga się pod nogami dużo starszego od siebie mężczyzny. Albo śmieją się, jak Młoda ubija jajka, bo trzęsie jej się przy tym biust. Kiedyś dwie dziewczyny miały za zadanie pobić się na oczach wszystkich, przy dopingu publiczności. Jedna z nich po chwili położyła się na ziemi i zaczęła udawać, że ta druga ją zabiła. Starzy byli bardzo rozczarowani. Wieczorami odbywa się wspólne picie i śpiewanie wcześniej wymyślonych piosenek. Zdarzają się naprawdę dobre występy, ale w większości przypadków chodzi o to, żeby był odpowiedni podtekst. Pamiętam np. chórzystkę, która zaśpiewała piosenkę o swojej waginie.

Jedna z Młodych przypomina sobie taką piosenkę:

Płynie, płynie Bug

W pokoju stuk stuk stuk

Chodź na ple ple ple

Znowu mi się chce

 

W liście do redakcji gazeta.pl czytamy:

Gdy chcieliśmy w końcu zjeść, powstrzymano nas – kazano dobrać się w losowe pary i zatańczyć na środku sali. Kilku “młodych” odmówiło (m.in. dziewczyna, która miała założony kołnierz po wypadku). Podeszła do nich jedna ze “starszych” z kamerą. Nie wiem, czy nagrywała/robiła zdjęcia, czy udawała, ale przesunęła powoli aparatem przed twarzami i powiedziała: „Potem sprawdzimy, kto się nie chciał bawić”.

Młoda:

Kręcili. Zwłaszcza wtedy, kiedy przerywali nam posiłki i kazali śpiewać i tańczyć. Chociaż prosiliśmy, żeby tego nie robili.

Ostatniego wieczora Młodzi wystawiają przygotowane dla Starych przedstawienie. Reakcja Starych zawsze jest taka sama – było beznadziejnie i za karę otrzęsiny będą jeszcze straszniejsze.

Katarzyna:

W oczekiwaniu na otrzęsiny Starzy każą Młodym się upić. Młodzi są naprawdę zmęczeni po całym tygodniu i przerażeni tym, co ich  jeszcze czeka. Wtedy każe im się wykonywać zadania. Wszystko jest kręcone i przechowywane bez zgody Młodych. Czasami to są naprawdę upokarzające rzeczy. Na przykład ujęcia dekoltu studentki, której kazano ubijać jajka. Niektórzy pewnie nawet nie wiedzą, że takie materiały z ich udziałem istnieją.

Nagrania są przechowywane na komputerze w biurze Chóru na Ochocie.

Jak dowiadujemy się ze strony internetowej Chóru, po przejściu dwuetapowej rekrutacji następuje okres próbny, który trwa do końca semestru i kończy się udziałem w „szkoleniowym obozie zimowym w trakcie przerwy semestralnej”. To uzasadnione, bo udział w zajęciach Chóru wymaga wielu wyrzeczeń i dyscypliny. Okres próbny pozwala przekonać się, kto jest gotowy do ciężkiej pracy.

Obóz odbywa się w lutym, choć rekrutacja do Chóru rozpoczyna się w październiku. Do Broku jadą więc osoby, które już od kilku miesięcy uczestniczyły w próbach. Niektóre mają za sobą pierwszy występ z Chórem. To jednak nie wystarcza, żeby stać się pełnoprawnym członkiem. Mimo, że formalnie można zostać przyjętym nie przechodząc otrzęsin, faktycznie w takiej sytuacji pozostaje się Młodym. Daje się to odczuć. W Chórze jest grupa Starych, które zwracają się do Młodych w lekceważący sposób, spotykają się towarzysko tylko we własnym gronie. W Broku przerabia się też dużą część repertuaru, dlatego istnieje silna presja, żeby jednak jechać.

Chórzyści twierdzą, że jeśli ktoś nie wytrzyma Broku, to nie da też rady na próbach i koncertach.

Młoda:

Po wyjeździe tego chłopaka (w 2016 roku – przyp. red.) niektórzy się zreflektowali, że stracili dobry głos, bo ten chłopak naprawdę potrafił śpiewać i zaczęli się zastanawiać, czy nie przesadzili. Ale inni szybko stwierdzili, że był słaby i nie dałby rady w Chórze.

Jeśli nie przeszło się otrzęsin, ma się status Młodego. Od tej zasady istnieje jeden wyjątek:

„Młodzi poczęci w Broku są Starzy” – czytamy w regulaminie wyjazdu.

Wśród chórzystów są osoby, które śpiewają już od kilku lat i biorą udział w koncertach, ale z powodu krążącej wokół obozu legendy nigdy nie zdecydowały się na udział w otrzęsinach. Choć część z nich ma nawet wykształcenie muzyczne, wciąż są Młodymi.

Asia:

Dlaczego ktoś, kto lepiej śpiewa, miałby być ważniejszy od innych. To przecież niesprawiedliwe. To nie jego zasługa, że jest bardziej utalentowany. W Chórze wszyscy Starzy są równi. Nie ma lidera, nie ma żadnych gwiazd. Nawet dyrygentka przeszła to samo, co my.

Maciek:

W Chórze są najróżniejsi ludzie, również geje i lesbijki, a dyrygentem jest kobieta. Wszystkie decyzje podejmuje się demokratycznie. Ale to nie znaczy, że jest łatwo. Poziom jest wysoki i nie ma miejsca dla słabych charakterów. Chór – jak łańcuch – jest tak dobry, jak jego najsłabsze ogniwo. Wiele osób nie wytrzymuje.

Kto raz stał się Starym, na zawsze nim pozostaje. Ma prawo przyjeżdżać do Broku i uczestniczyć w otrząsaniu Młodych, nawet jeśli już od dawna nie śpiewa w Chórze, ma ponad czterdzieści lat i pracuje jako lekarz, prawnik, nauczyciel. Albo dziennikarz dużej, komercyjnej stacji telewizyjnej. Do Broku, „bawić się” ze studentami, przyjeżdżają dorośli, aktywni zawodowo ludzie.

Katarzyna:

Jest grupa mężczyzn w wieku 40+, którzy już od lat nie pojawiają się na próbach ani koncertach, ale regularnie przyjeżdżają do Broku. Oni też biorą udział w wymyślaniu upokarzających zadań. Celowo zachowują się tak, żeby młodzi się ich bali, nie odzywają się, nie uśmiechają, patrzą wrogo.

Młoda:

Podczas obozu bez przerwy słyszy się o tradycji i o tym, że Starzy kiedyś przeszli to samo. Ostatniej nocy mówią Ci, że „jesteś jednym z nas” przytulają, zapraszają do wspólnej zabawy, już na równych zasadach. Niektórzy Młodzi płaczą, chyba ze wzruszenia, a może z ulgi. I za rok robią to samo innym Młodym. Niestety nie znalazł się nikt mądry, kto by powiedział „dość”.

Mówi się też, że dzięki złemu traktowaniu Młodzi lepiej się zintegrują. Tyle tylko, że tam każdy jest zdany na siebie. Młodzi konkurują o to, kto zbierze więcej podpisów – niektórzy je fałszują. Osoba, która zbierze ich najmniej, musi założyć oślą czapkę. Był tylko jeden moment, w którym poczułam wspólnotę z innymi Młodymi – wtedy, kiedy mieliśmy napisać piosenkę i potem ją razem wykonać. Czułam też ulgę, bo na czas przygotowań Starzy dali nam spokój.

Po tym wyjeździe dochodziłam do siebie przez tydzień. Byliśmy obrażani i musztrowani na oczach pań z kuchni i pana recepcjonisty, którzy się przyglądali i uśmiechali. Nie wiem jak mam poczuć jakąś więź z ludźmi, którzy mnie tak traktowali. A o tę więź chyba powinno chodzić w chórze.

Pytam Biuro Prasowe UW, czy wiedzą, że artykuł z gazeta.pl dotyczy Chóru Akademickiego Uniwersytetu Warszawskiego i czy Uniwersytet podjął jakieś działania po jego opublikowaniu.

Anna Korzekwa, rzeczniczka prasowa UW, odpisuje:

„Na działalność Chóru nie było żadnych skarg. Sprawdziłam w odpowiednich jednostkach, sama też nie przypominam sobie żadnej sprawy (a pracuję jako rzecznik blisko 10 lat), w której ktoś miałby zastrzeżenia do Chóru. Żadne zażalenia nie dotarły też do uczelni po obozie szkoleniowym. Trudno mi sobie zresztą wyobrazić, by podstawą interwencji miał być anonimowy list wysłany do portalu (…)”.

Pisze również o wyjazdach studentów z obozu przed terminem:

„(…) z informacji od Chóru wiem, że nie są one niczym nadzwyczajnym. Uczestnicy takich wyjazdów często przyjeżdżają później lub wyjeżdżają wcześniej. Formuła jest dość “płynna” i uczestnicy bardzo często w jakiś sposób je skracają – z  rozmaitych przyczyn (np. innych zobowiązań, spraw rodzinnych etc). Na tej podstawie trudno wyciągać jakiekolwiek wnioski”.

O artykuł portalu gazeta.pl pytam również sam Chór Akademicki:

„Chcielibyśmy podkreślić, iż wypowiedź zawarta we wspomnianym artykule jest anonimowa i trudno ją zweryfikować. Zadania wykonywane przez uczestników są dobrowolne, a osoba, która wyjechała wcześniej z obozu, uczestniczyła później w próbach i koncertach. Należy też wziąć pod uwagę, że obóz odbył się wiele miesięcy temu i w tym czasie nie wpłynęła żadna oficjalna skarga dotycząca przebiegu tego obozu, jak również żadnych innych wyjazdów szkoleniowych, których na przestrzeni lat odbyło się wiele. Dokładamy starań, by osoby, zarówno te nowo przyjęte do zespołu jak i z dłuższym stażem, czuły się w nim dobrze i mogły w nim realizować swoje pasje” – odpisali jego przedstawiciele.

Rozmawiam z chórzystami o dwóch studentkach, które opuściły obóz w 2012 roku.

Maciek:

Słyszałem o tej „ucieczce” chociaż moim zdaniem to nie najlepsze określenie. Ucieczka to by była, gdyby ktoś je trzymał na siłę. Nie widzę niczego złego w „chrzcie”. Nikt tam nikomu krzywdy nie robi, nikt nikogo nie gwałci. Byłem w wielu chórach i niczym się to nie różniło. To już takie środowisko. W innym chórze na przykład musiałem biegać nago po mieście.

Asia:

Szkoda, że ta dziewczyna wyjechała. Gdyby została, to na pewno by się przekonała, że te zadania to nic strasznego, tylko zabawa. Brok to był najlepszy wyjazd w moim życiu. Mam tu na myśli mój pierwszy raz w Broku, kiedy jeszcze byłam Młodą – bo bycie Starym jest nudne. Niestety nie mogę nic powiedzieć o tym, co się tam działo.

* Imiona studentów zostały zmienione

Anna Sobolewska

kontakt do autorki:

anna.sobolewska@wariograf.org

Komentarze: 12

  • Aregoallon napisał(a):

    Autorka robi sensację, jakby to było coś osobliwego na skalę światową, a prawda jest taka, że w większości zamkniętych grup dzieją się nawet gorsze rzeczy. Ot, biedna, szukająca poklasku pseudo-dziennikarka. Jak wynika z artykułu, każdy mógł w tym “procederze” uczestniczyć dobrowolnie, jak i dobrowolnie wyjechać.

    • CarpeNoctem napisał(a):

      Aregoallon się chyba boi że nie będzie więcej obozów ze znęcaniem się nad ludźmi, które nie mają nic wspólnego z polem zainteresowań organizacji 😛 Tyle obozów i jeszcze żony nie znalazłeś, czy może frustracja wycelowana w autorkę ma jakieś głębsze źródło? 😛

    • jey napisał(a):

      Anna Korzekwa, rzeczniczka prasowa UW, odpisuje:

      „Na działalność Chóru nie było żadnych skarg. Sprawdziłam w odpowiednich jednostkach, sama też nie przypominam sobie żadnej sprawy (a pracuję jako rzecznik blisko 10 lat), w której ktoś miałby zastrzeżenia do Chóru. Żadne zażalenia nie dotarły też do uczelni po obozie szkoleniowym. Trudno mi sobie zresztą wyobrazić, by podstawą interwencji miał być anonimowy list wysłany do portalu (…)”.

      To poniżej krytyki, straszny upadek, degrengolada moralna. Rektor UJ poplecznikiem R. Ziemkiewicza rzeczniczka prasowa UW olewa, powinni szybko wstąpić do NSDAPis i polizać kolana księdza kapelana w ramach otzręsin z okazji przyjęcia oraz donosik na sąsiada lub na rodzinę.

  • thornathor napisał(a):

    Do wojska idą tumany i fala jest dla nich formą prostackiej rozrywki. Ale artyści – ludzie utalentowani muzycznie? Studenci – ludzie (przynajmniej w teorii) inteligentni? Dlaczego kultura więzienna ma takie wzięcie? Władza nad człowiekiem aż taka jest rajcowna? OBRZYDLIWE. Nie wyobrażam sobie, że Rektor zostawi to bez interwencji. Będę się przyglądać.

  • Magda napisał(a):

    Dziwne jest to, że niektórych fakt naruszania godności ludzkiej nie dziwi. Dehumanizacja. Obscena.Że bagatelizowane są obrzydliwe zwyczaje. Że to tylko takie chi chi chi cha cha cha. Socjalizowanie w takim zakłamanym, przemocowym, seksistowskim społeczeństwie ma różne formy a skutek jest, jaki jest. Reprodukuje się i przemoc, i brak szacunku, i traktowanie przedmiotowe kobiet, i pogarda.

  • Chór Akademicki UW napisał(a):

    Opublikowany 28 listopada br na stronie Wariograf.org artykuł pt. „Młodzi świetnie się bawią” autorstwa Anny Sobolewskiej porusza temat obozu szkoleniowego Chóru Akademickiego UW. Z żalem stwierdzamy, że znalazło się tam wiele informacji wyrwanych z kontekstu, przedstawionych w sposób jednostronny i przejaskrawionych. Do tego część z nich jest niezgodna z prawdą. Nieprawdziwa jest choćby informacja o grupie starszych chórzystów, którzy jakoby nie będąc już w zespole, brali udział w obozie – nie było tam nikogo takiego. Tradycją zespołu jest, że śpiewają u nas osoby w różnym wieku i uważamy to za zaletę. Wszyscy aktualni członkowie chóru, niezależnie od wieku, mają pełne prawo udziału w obozie. Nieprawdą jest również, jakobyśmy zmuszali kogokolwiek do spożycia alkoholu. Nieścisłości w tekście jest niestety więcej, a do większości zarzutów i insynuacji nie sposób się odnieść, bo nie ma nawet jak ich zweryfikować.
    Nasz Chór to miejsce, gdzie kultywuje się pasję, zaangażowanie, kreatywność, poczucie humoru i – paradoksalnie – indywidualność. Taki jest cel integracyjnych zabaw, w których przygotowanie wkładamy dużo pracy i które w tak niesprawiedliwym świetle zostały przedstawione w artykule. Przykro nam, że ktoś mógł to odebrać w sposób tak diametralnie odmienny od zamierzonego.
    Absurdalna i parodystyczna natura rozmaitych zadań wydaje się oczywista i zazwyczaj pierwszoroczni chórzyści rzeczywiście za taką ją przyjmują, wspólnie bawiąc się konwencją. Wyraźnie chcemy podkreślić, że udział w zadaniach jest dobrowolny, tak samo jak udział w całym obozie.
    W ciągu wielu lat w chórowych obozach szkoleniowych uczestniczyły setki studentów i absolwentów UW i nigdy nie wpłynęły żadne skargi dotyczące ich przebiegu. Dokładamy starań, by osoby, zarówno te nowo przyjęte do zespołu, jak i te z dłuższym stażem, czuły się w nim dobrze i mogły realizować swoje pasje. Znaczna część chórzystek i chórzystów jest na tyle związana z zespołem, że śpiewa w nim wiele lat po zakończeniu studiów, wraca do nas po stypendiach, a zagraniczni stypendyści, którzy trafili do ChAUW na Erasmusie zapraszają nas na występy w rodzinnych miejscowościach. Wspieramy się w trudnych chwilach, pomagamy wzajemnie w swoich przedsięwzięciach, realizujemy nowe projekty, i to w grupach tworzonych z osób o różnym stażu w zespole. Przyjaźnimy się i spotykamy poza próbami, niezależnie od faktu uczestnictwa w obozie.
    Obóz zimowy jest ważnym wydarzeniem dla całego zespołu i zależy nam, aby było takim dla każdego z uczestników. Jesteśmy zdeterminowani, aby w przyszłości unikać wszelkich nieporozumień i będziemy dążyć do tego, aby każdy wracał stamtąd pełen entuzjazmu, pomysłów i nowej energii do wspólnej pracy.

    • redakcjawariograf napisał(a):

      Piszą Państwo następująco:

      “Nieprawdziwa jest choćby informacja o grupie starszych chórzystów, którzy jakoby nie będąc już w zespole, brali udział w obozie – nie było tam nikogo takiego” – w tekście w żadnym momencie nie pojawia się informacja, jakoby dużo starsi członkowie nie byli już formalnie członkami Chóru. Jest jedynie informacja, że nie uczestniczą przez większość czasu w próbach i koncertach. W oświadczeniu sami przyznają Państwo zresztą, że w zespole jest wiele osób, które są w Chórze wiele lat po ukończeniu studiów (“Znaczna część chórzystek i chórzystów jest na tyle związana z zespołem, że śpiewa w nim wiele lat po zakończeniu studiów”).

      “Nieprawdą jest również, jakobyśmy zmuszali kogokolwiek do spożycia alkoholu” – w tekście nie pojawia się informacja o tym, jakoby zmuszali Państwo kogokolwiek do picia alkoholu. Podany jest cytat z jednej z byłych chórzystek, która twierdzi, że “w oczekiwaniu na otrzęsiny Starzy każą Młodym się upić”, co w sposób oczywisty nie jest równoznaczne ze “zmuszaniem do picia alkoholu”.

      Reszta Państwa oświadczenia niestety nie odnosi się tak naprawdę do informacji podanych w tekście – są to jedynie bardzo mgliste stwierdzenia o rzekomej “nierzetelności”. Bolejemy nad tym, że nie zamierzają Państwo zmienić formuły wyjazdu do Broku w taki sposób, aby przestał być traumą dla wielu młodych chórzystów.

  • Katarzyna.habera@gmail.com napisał(a):

    Jeśli tylko autorka tego tekstu wyrazi chęć (a chcąc uprawiać rzetelne dziennikarstwo mam nadzieję, że tak zrobi), to ja się z wielką chęcią zgłoszę, żeby opowiedzieć więcej rzeczy na temat tych wyjazdów, a byłam na nich 6 razy przez ostatnie 7 lat.

    Ale z góry uprzedzam, że to, co powiem nie będzie nijak pasowało do przyjętej przez autorkę tekstu tezy.

    W artykule jest masa nieścisłości i przeinaczeń i ten tekst robi krzywdę temu zespołowi i to wielką.

    Czekam na kontakt.

    • Anna Sobolewska napisał(a):

      Bardzo chętnie! Już wysłałam maila. Przed publikacją artykułu pisałam do Chóru z prośbą o spotkanie, nikt nie wyraził zainteresowania.

  • "jak co roku w Broku coś mnie swędzi w kroku" napisał(a):

    “Jak co roku w Broku coś mnie swędzi w kroku” – to słyszałam od znajomej. Wasz pozioom jest adekwatny do tego, co się tam wyrabia.

    • Dzidka napisał(a):

      To jest pastisz piosenki disco polo, napisany przez Starych chórzystów i chórzystki i wykonany jako jeden z numerów na Festiwalu Twórczości Wszelakiej “Brokole” w trakcie obozu 2011. Zabawa formą, żart. Nie rozumiem oburzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *