Polityka wkracza na uniwersytet

“Za wiarę, króla i kraj, trzykrotne sieg heil!”. Jak pod przykryciem faszyści budują swoją pozycję na UW

Marzec 7, 2018 / 7 / Paweł Lenartowicz

Autor: Paweł Lenartowicz

„All’armi, siam fascisti!” i „Za wiarę króla i kraj, trzykrotne sieg heil!” – piszą na Facebooku założyciele jednej z prawicowych organizacji studenckich. Inni chcieliby powrotu lat 30′ z blokadą Uniwersytetu Warszawskiego z 36-go roku i hasłem „Żądamy getta dla Żydów”. A do współpracy przy blokowaniu wykładów zapraszają neonazistowski Szturm.

“Nie akceptujesz tego, że neomarksiści i wszelkiej maści lewacy przejęli wpływ nad jedną z najbardziej prestiżowych uczelni w Polsce? Dołącz!” – W ten sposób do dołączenia do Studenckiego Klubu Myśli Politycznej im. Romana Dmowskiego zachęcał studentów profil Marszu Niepodległości na Facebooku.

“Postanowili podjąć walkę z hegemonią marksizmu kulturowego na tej zasłużonej polskiej uczelni. Uniwersytet Warszawski jest od wielu lat miejscem promocji najskrajniejszych wymysłów lewactwa, genderyzmu i tęczowej mafii a także nieoficjalnym przyczółkiem masonerii” – Tak o Klubie pisze zaprzyjaźniony z uniwersytecką prawicą Xportal.pl (duża część redakcji to aktualni bądź byli studenci UW).

To był “spokojny” happening

Od kilku lat można zaobserwować wzmożenie prawicowo-radykalnych nastrojów na Uniwersytecie Warszawskim. Raz są to ulotki promujące faszyzm i przerzucające odpowiedzialność za Holocaust na Żydów, rozrzucane na Kampusie przez środowisko związane z czasopismem Szturm, innym razem homofobiczne i ksenofobiczne hasła, rozbrzmiewające z rozstawionego pod bramą UW namiotu ONR. Jednak coraz więcej jest także bezpośrednich działań, które często łączą się z użyciem przemocy. 3 października 2017 roku prawicowcy we współpracy z grupą Szturm, próbowali uniemożliwić projekcję filmu “Artykuł 18”, który podejmował temat związków partnerskich osób tej samej płci. Doszło do szarpaniny ze Strażą Uniwersytecką, podczas której jeden z protestujących wykrzykiwał: “Uważaj, k…, bo cię zabiję!”. W obronie autora tych słów stanął jeden z organizatorów – Mateusz Pławski, student bezpieczeństwa wewnętrznego na Uniwersytecie Warszawskim i do niedawna rzecznik Młodzieży Wszechpolskiej – widać wyraźnie, że zostało to wypowiedziane w nerwach wywołanych agresywnym zachowaniem ochrony. To była spokojna inicjatywa, pewnego rodzaju happening – tłumaczył. Ale na UW zdarzają się inicjatywy mniej “spokojne”, jak wrzucenie petardy z napisem “zakaz pedałowania” na inne wydarzenie, organizowane przez Koło Naukowe Queer UW.

Niektóre z wcześniejszych “happeningów” również kończyły się koniecznością użycia siły fizycznej przez Straż Uniwersytecką. W 2013 roku profesor Małgorzata Fuszara mówiła – Kiedyś się pewnych rzeczy po prostu nie robiło. Lekceważenie różnych form zachowań przemocowych lub nawoływania do zachowań przemocowych może doprowadzić do tego, że ta przemoc będzie się rozszerzała. To wtedy, w lutym i marcu, doszło do poważnych zajść między narodowcami a Strażą. Najpierw grupa kilkudziesięciu zamaskowanych mężczyzn próbowała zablokować wykład profesor Uniwersytetu Warszawskiego, Magdaleny Środy. Jeden z protestujących – Witold Tumanowicz, ówczesny student na Wydziale Nauk Ekonomicznych UW i prezes warszawskiej Młodzieży Wszechpolskiej – tłumaczył, że był to “spontaniczny happening”. Dwa tygodnie później inna grupa próbowała uniemożliwić przeprowadzenie debaty “Ksenofobia, Przemoc, Uniwersytet”.

Zajść jednak nie zgłoszono na policję, Rektor nie wszczynał też postępowań dyscyplinarnych wobec studentów, którzy wykrzykiwali nienawistne hasła, blokowali wykłady i przepychali się ze Strażą Uniwersytecką.

Narodowcy tworzą struktury

Narodowcy na UW to nie tylko kilku ważnych członków Młodzieży Wszechpolskiej i Ruchu Narodowego, którzy są byłymi lub obecnymi studentami tej uczelni oraz zapraszani na organizowane przez nich akcje kibole. Od kilku lat narodowcy budują na Uniwersytecie swoje struktury.

 

W listopadzie 2016 roku powstał Studencki Klub Myśli Politycznej im. Romana Dmowskiego. Organizatorzy obiecywali walkę z “lewactwem”, “neomarksizmem” i “zboczeńcami”. Wśród założycieli Klubu był między innymi Tomasz Kalinowski, rzecznik ONR i student politologii na UW. W styczniu 2017 Kalinowski zamieścił na Facebooku post tłumaczący, dlaczego jego środowisko nie przyłączyło się do krytycznego wobec rządów Prawa i Sprawiedliwości Protestu Studentów. “Bo nie lubimy partactwa” – napisał Kalinowski. Do posta załączył zdjęcie, na którym widoczne są hasła “Żądamy getta dla Żydów” i “Śmierć Żydo-komunie” zawieszone nad bramą Uniwersytetu. Zdjęcie przedstawia blokadę Uniwersytetu Warszawskiego z 1936 roku – wtedy to radykalnie prawicowe bojówki m.in. urządziły polowanie na studentów żydowskiego pochodzenia – osiemnastu, którzy nie zdążyli uciec z terenu Uniwersytetu, zostało rannych, pobito również kwestora UW i przynajmniej kilku innych pracowników Uniwersytetu. Tamten protest, zorganizowany przez przedwojenne Stronnictwo Narodowe, najwidoczniej zdaniem Kalinowskiego partactwem nie był.

Pierwszym prezesem Klubu im. Romana Dmowskiego został Konrad Smuniewski, student i członek Rady Instytutu Historycznego (z listy byłego marszałka Parlamentu Studentów UW Mateusza Ratyńskiego). Niedługo po powstaniu Klubu, zaatakował on studentów kierunku “Historia i Kultura Żydów” za “propagowanie zbrodniczych ideologii”, w związku ze zorganizowaniem przez nich spotkania świątecznego z okazji żydowskiej Chanuki. “Kiedyś rozmawiałem z doradcą ministra obrony Izraela i mówił, że modlą się o śmierć Palestyńczyków. Nie stawiałbym czegoś takiego na równi z Chrystusem” – pisał. Oburzonym studentom odpowiadał: “kończy się marksizm na UW”. Miał za antysemickie wypowiedzi odpowiedzieć dyscyplinarnie, ale do zakończenia postępowania dyscyplinarnego w końcu nie doszło, rzekomo dlatego, że zmienił kierunek studiów.

 

Za wiarę, króla i kraj, trzykrotne sieg heil!

Powstała w marcu 2017 roku Akcja Studencka składa się już w mniejszej części z narodowców. Większą część jej członków stanowią ultrakatolicy i monarchiści, którzy deklarują się raczej jako zwolennicy Mussoliniego i Franco –tradycjonalistycznych dyktatur, w których większą wagę przykładano do tradycji i religii niż do etnicznie pojmowanej narodowości.

“Akcja Studencka jest apolityczną inicjatywą studentów warszawskich uczelni mającą na celu wyrażenie zaniepokojenia i sprzeciwu wobec prób zastosowania przemocy i nacisków na społeczność akademicką zmierzających ku ograniczeniu swobody dyskusji akademickiej, autonomii uniwersyteckiej i pluralizmu” – brzmi opis zawarty na oficjalnym profilu Akcji Studenckiej na Facebooku. Jednak zupełnie inny obraz wyłania się z odezwy, jaką jeden z założycieli organizacji, Adrian Zimny, opublikował na jednej z grup na Facebooku zrzeszającej osoby o skrajnie prawicowych poglądach. Posłużył się przy tym profilem „Henryk Walijski”, który wykorzystuje, gdy jego konto na Facebooku zostaje zablokowane z powodu publikowanych przez niego nienawistnych komentarzy.

Zachęcając do przyłączenia się do Akcji Studenckiej, Adrian Zimny pisze o konieczności prowadzenia wojny ideologicznej z uniwersytecką lewicą: “celem działalności jest oczywiście makkartyzm, śledzenie i tępienie, wszystkimi sposobami, wszystkiego co lewicowe”. Obecnych i przyszłych zwolenników zagrzewa do walki sformułowaniami “All’armi, siam fascisti!” oraz “Za wiarę, króla i kraj – Trzykrotne sieg heil!”.

O ile oficjalnie Akcja Studencka nie ma nic wspólnego z polityką, a jej misją jest walka o swobodę dyskusji akademickiej, to jej członkowie na swojej grupie wzdychają do czasów, gdy politykę uprawiało się przemocą. Ewa Chrzanowska, również jedna z czołowych postaci w organizacji, na Facebooku wyraża radość z powodu tego, że na uniwersytety wraca klimat lat 30-tych. “I dobrze, bo ostatnie lata były mdłe. Tylko czekać na bojówki”. – pisze. Do pomysłów z lat 30-tych odwołują się też podczas protestów, gdy wzywają do zamykania w gettach ławkowych członków kojarzonego z lewicą Uniwersytetu Zaangażowanego. Kolejny z założycieli Akcji Studenckiej, Aleksander Makieła, komentuje z kolei, że w organizacji przydaliby się jacyś “narodowcy z agresorem”. 

Z kolegami Szturmowcami

Gdy po Marszu Niepodległości w 2017 roku głośno zrobiło się wokół obecnych na nim rasistowskich haseł, środowiska prawicowe próbowały się od nich odcinać, twierdząc, że odpowiedzialna za nie jest grupa “Szturm” – ta sama, która niedługo później rozrzuciła na UW antysemickie ulotki. To nie pierwsza taka akcja „Szturmowców”. Wcześniej na Kampusie pojawiły się m.in. ulotki upamiętniające niesławną blokadę UW z 36-go roku. Szturmowcy, jak przyznają na swojej stronie, są aktywni na UW, bo jest ono „wyjątkowo mocno zatrute wszelkimi liberalnymi i marksistowskimi bredniami”. Uniwersytet jest według nich miejscem „szczególnie narażonym na propagowanie żydowskich kłamstw. 

Tygodnik “Do Rzeczy” w artykule poświęconym Szturmowcom pisał: “na dalekich obrzeżach środowiska narodowego w Polsce, […] próbuje się tworzyć aktywna grupa, która pełnymi garściami czerpie z lewicowych (sic! – przyp. aut.) ideologii: faszystowskich i narodowosocjalistycznych”.

Komentatorzy “Do Rzeczy” zapomnieli o tym, że ONR, MW i Szturmowcy regularnie podejmują wspólne akcje – wśród nich wymienić można chociażby protesty pod Teatrem Powszechnym przeciwko wystawieniu “Klątwy”, czy organizację “Kongresu Narodowo-Społecznego”.  Sami narodowcy dementują związki ze Szturmowcami, gdy tylko ich wspólne przedsięwzięcia przykują uwagę mediów. Tak było, gdy MSZ zabroniło wjazdu do Polski znanemu “białemu suprematyście” Richardowi Spencerowi, który miał być gościem Kongresu Narodowo-Społecznego. “Nie mamy nic wspólnego z zaproszeniem” – w imieniu MW zaprzeczał Pławski.

To, że wbrew oficjalnej wersji, współpraca między narodowcami a Szturmowcami kwitnie, widać szczególnie dobrze na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie niemal każdy “happening” organizują wspólnie. Przykładem wspólnej akcji narodowców i Szturmowców był choćby protest przeciwko zaproszeniu na konserwatorium w IKP działacza stowarzyszenia Miłość nie Wyklucza Huberta Sobeckiego (co ważne, na konwersatorium od zawsze są osoby o różnych, często skrajnych poglądach, chociażby członkowie ONR i MW). Pomysłodawcami całej akcji byli członkowie wspomnianej już Akcji Studenckiej, którzy wykryli “homogeja na UW” i zaproponowali Młodzieży Wszechpolskiej i Szturmowcom “mały rajdzik” na wydarzenie. Zaś po wydarzeniu opublikowali post na Facebooku, w którym udali, że odcinają się od MW, jednocześnie protestując przeciwko wtrącaniu się polityki w życie Uniwersytetu, zwłaszcza prowadzeniu tam działalności lobbingowej przez “Miłość nie Wyklucza”. Podnosili też, że to zaproszony na spotkanie prelegent zaatakował gości z Młodzieży Wszechpolskiej, a “obarczenie Młodzieży Wszechpolskiej całą odpowiedzialnością za to co zaszło nie jest trafne”.

Do faszyzmu nikt się nie przyzna

W Polsce publiczne przyznawanie się do faszyzmu wciąż jest dyskwalifikujące i to nie tylko dlatego, że organizacjom grozi za jego publiczne propagowanie delegalizacja. Programy wielu rodzimych organizacji nie różnią się wiele od programów współczesnych organizacji faszystowskich z innych krajów Europy, ale “faszyzm” zastępuje się swojskim “narodowym radykalizmem”. Narodowcy złapani za rękę krzyczą: “to nie moja ręka!”. Gdy już wspomniany Tomasz Kalinowski zostawał rzecznikiem ONR, wypomniano mu zamieszczenie na zdjęciu w tle na Facebooku Léona Degrelle’a*. Próbował tłumaczyć na twitterze – “A widzi Pan tam sztandar SS? Jest ‘Christus Rex*’. Ten wątek życiorysu L.D. szanuję, tylko ten”.

W ostatnich miesiącach polityka wypierania się “faszystowskich” powiązań wśród narodowców przeżywa jednak duży kryzys. W styczniu 2018 roku TVN wyemitował materiał, wskazujący na powiązania Ruchu Narodowego ze świętującą urodziny Hitlera “Dumą i Nowoczesnością”. Łącznikiem miał być Jacek Lanuszny, szef śląskich struktur RN i asystent szefa RN i posła Roberta Winnickiego, a zarazem (obecnie już były) wiceprezes “Dumy i Nowoczesności”. Konrad Smuniewski z Koła im. Romana Dmowskiego razem z Witoldem Tumanowiczem w audycji “Mediów Narodowych” zastanawiał się, czy świętowanie urodzin Hitlera przez wodzisławskich narodowców nie było czasem inscenizacją dokonaną przez TVN na zlecenie środowisk żydowskich.

W listopadzie 2017 media obiegły słowa wspomnianego już Mateusza Pławskiego który “w imieniu Młodzieży Wszechpolskiej” oświadczył : “Uważamy, że czynnik rasowy jest bardzo ważny, mimo że rasistami nie jesteśmy. Jesteśmy separatystami rasowymi”. Wszechpolacy oficjalnie odcięli się od tej wypowiedzi. Po aferze, jaką wywołały słowa Pławskiego, ze strony internetowej ONR Mazowsze i innych usunięto chociażby tekst studenta UKSW i prominentnego członka Szturmowców, Adama Bussego pt. “Separatyzm rasowy – odpowiedź na multikulti w XXI wieku”. Autor wzywał w nim do “przywrócenia należnego prymatu rasy białej” (zapewniając zarazem, że nie ma to nic wspólnego z rasizmem).

Skuteczny rebranding

Skrajna prawica na Uniwersytecie Warszawskim już dawno przestała być niegroźnym marginesem. W Polsce wciąż dominuje stereotyp faszysty-skinheada, tudzież “kibola” z wytatuowaną swastyką. Najaktywniejsi dziś na Uniwersytecie przedstawiciele skrajnej prawicy, zarówno narodowi socjaliści ze Szturmu, jak i fani Mussoliniego i czciciele Franco z Akcji Studenckiej, czy zwolennicy katolickiego faszyzmu spod znaku “Legionu Michała Archanioła” i “Christus Rex” z Młodzieży Wszechpolskiej i ONR, w ten stereotyp w żadnym wypadku się nie wpisują. Są wykształceni, obyci, elokwentni. I mimo tego, że ich poglądy często niewiele różnią się od poglądów chuliganów z wytatuowanymi swastykami, udaje im się coraz aktywniej działać na Uniwersytecie, który, jak sami przyznają, stanowi front toczonej przez nich “wojny ideologicznej”. Wcześniej uwolnić się od stereotypów udało się już ONR-owi i Młodzieży Wszechpolskiej, na co wskazywał były szef ONR-u Przemysław Holocher. Jak napisał Holocher w jednej z prywatnych wiadomości, które upublicznił portal WikiLeaks, założenie wspólnie przez Obóz Narodowo-Radykalny i Młodzież Wszechpolską partii politycznej – Ruchu Narodowego – przyniosło oczekiwany skutek w postaci komentarzy: “łysole z ONRu nie byli spoko, ale Ruch Narodowy już jest OK”. Podobny skutek odniosło, gdy narodowcy przestali organizować Marsz Niepodległości pod nazwami swoich organizacji i powołali odrębne “Stowarzyszenie Marsz Niepodległości”. Teraz to samo robią na UW. Zrzeszający narodowców Studencki Klub Myśli Politycznej im. Dmowskiego wciąż działa, jednak pod zmienioną nazwą, jako Studencki Klub Międzyepokowych Badań Historycznych, a Akcja Studencka, choć do własnych członków zwraca się słowami Sieg Heil, publicznie walczy o wolność słowa i pisze petycje do Rektora, w których sprzeciwia się upolitycznianiu Uniwersytetu.

 

*za wikipedią: Léon Degrelle – belgijski polityk o poglądach nacjonalistyczno-faszystowskich, kolaborant Niemiec nazistowskich. Oficer SS. Negator holocaustu.

**za wikipedią: Christus Rex (łac. Chrystus Król, reksiści) – walońskie faszystowskie i ultrakatolickie ugrupowanie polityczne w Belgii działające od 1935 r., w okresie okupacji podjęło się kolaboracji z Niemcami hitlerowskimi

 

 

 

 

Komentarze: 7

  • Narodowy Socjalista napisał(a):

    Wenn die Nazis aufmarschieren, dann bist du da
    Antifa – HuHa! HuHa
    Möchtest sie gern stoppen, das weiß ich ja
    Antifa – HuHa! HuHa

  • faktyproszę napisał(a):

    Co do koła Międzyepokowego, to nie jest to żadne koło nacjonalistów. Ja się ONR i wszelkimi tego typu organizacjami brzydzę, a do tego koła należę i nie jestem jedyną tego typu osobą. Powiedziałabym raczej, że koło dmowskiego, zostało przejęte i niejako zdenacjonalizowane i w tej chwili koło Międzyepokowe nie ma z nim nic wspólnego (poza kilkoma mniej aktywnymi członkami z dawnego koła dmowskiego, jednak jest to zdecydowanie mniejszość liczebna).

  • Członek SKMBH napisał(a):

    Czuję się osobiście doktnięty artykułem, jestem członkiem SKMBH, a mam poglądy centro-lewicowe. Bezczelnie autor oczernia wszystkich członków koła. Nie zadając sobie nawet trudu, by przyjść na jedno spotkanie, czy wejść na fanpage. Pozwolę sobie zaznaczyć, że nie wszyscy (niespodziewane, po takim przedstawieniu koła!) jego członkowie mają poglądy nacjonalistyczne, czy “faszystowskie” (choć autor zdaje się nie rozumieć pojęć).
    Nie można ideologii typu Nazim, Frankizm, Faszyzm, wrzucać do jednego worka, ponieważ nie są one tożsame. Łaczenie ich, to prostu dyletanctwo.

  • J. Owsiak napisał(a):

    Brawo kwiat polskiej młodzieży!

  • Agn napisał(a):

    no dobra. ‘wiarę’ i ‘kraj’ jestem w stanie zidentyfikować, ale o kiego ‘króla’ chodzi???

  • wu napisał(a):

    Większych pierdoł w życiu nie czytałem. Rozbawił mnie autor tak, że śmiech nie zniknie z moich ust prędko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *